|
Te
gady polecałabym tylko koneserom, gdyż hodowla ich jest dość
wymagająca (niezbędne są odpowiednio duże i właściwie wyposażone
terraria), a przede wszystkim niebezpieczna. Są jednak
śmiałkowie, którzy właśnie te zwierzęta wybrali na swoich
pupilów, a więc chyba warto dowiedzieć się kilku ciekawych
rzeczy o tych niezwykłych zwierzętach.
W
dość ogólny sposób można podzielić węże na jadowite
i niejadowite. Te pierwsze są w hodowli znacznie bardziej
niebezpieczne, chociaż doświadczony hodowca potrafi postępować w
taki sposób, aby nigdy nie narazić się na ukąszenie swego
podopiecznego. Wszyscy przedstawiciele węży jadowitych posiadają
tzw. zęby jadowe (patrz rysunek). Gdy wąż otwiera paszczę, to
dzięki dość skomplikowanemu mechanizmowi połączonych ze sobą
kości, tkwiące w górnej szczęce zęby jadowe wyprostowują
się i występują ze swej szczeliny ustawiając się niemal pionowo
czubkami w dół. Równocześnie na skutek nacisku na
gruczoły jad wylewa się kanalikami aż do nasady zęba. Jeśli teraz
wąż ukąsi, to zęby wbijają się w ciało ofiary i równocześnie
jad spływa do rany. Trucizna zawarta w wydzielinie gruczołów
różnych gatunków wężów działa rozmaicie. I
tak np. miejsce ukąszenia żmii brzęknie silnie i bardzo boleśnie,
podczas gdy po ukąszeniu kobry miejsce to prawie wcale się nie
zmienia, natomiast wkrótce zaczyna się odczuwać bóle
w całym ciele, aż wreszcie przychodzi duszność, a w końcu utrata
świadomości. Mniej więcej jedna szósta znanych dziś
gatunków węży jest jadowita, jednak w Polsce występuje
tylko jeden - żmija zygzakowata, a hodowca, który zapewni
jej ciepłe terrarium wysypane piaskiem lub drobnym żwirem i nie
będzie jej niepotrzebnie niepokoił, może czuć się w miarę
bezpiecznie.
Są
jednak ludzie, którzy lubią większe ryzyko, a wtedy do
swojego (tym razem już olbrzymiego) terrarium zapraszają kobrę,
czyli okularnika indyjskiego. Jest to jeden z
najniebezpieczniejszych jadowitych węży, a jednocześnie
niezmiernie charakterystyczny. Nastraszona lub podrażniona
widokiem przeciwnika kobra unosi się, rozpościera tarczę i w tej
osobliwej pozycji, gotowa do ataku lub obrony, podpełza do
przedmiotu który wzbudził jej gniew. Wykorzystują to do
dziś zaklinacze wężów wzbudzając podziw swoją odwagą.
Jednak niejeden z tych ludzi przypłaca życiem swoją pracę, gdyż
nieprawdą jest, jakoby wyłamywali oni swoim podopiecznym zęby
jadowe. Dobry zaklinacz zna przyzwyczajenia i skłonności swojego
węża i wie, jak bardzo niechętnie używa on swej śmiercionośnej
broni, i że kąsa dopiero po wielu uprzednich zaczepkach. Jeśli
kobra zaczyna być agresywna, zaklinacz szybko się w tym orientuje
i zostawia ją w spokoju, a przedstawienie daje wówczas,
gdy wąż nie jest agresywny. Wąż reaguje zwykle wyłącznie na
podniety pokarmowe i płciowe. Ruchy zdobyczy dostrzegane oczyma
wywołują odruch chwytania, o ile oczywiście wąż nie jest akurat
syty. Nie udało się stwierdzić u nich posiadania zmysłu smaku,
natomiast powonienie rozwinięte jest bardzo dobrze. Ruchliwy,
rozdwojony język kieruje cząsteczki zapachu do niezmiernie
czułego narządu węchu usytuowanego na podniebieniu. Słuch u węży
rozwinięty jest w bardzo nikłym stopniu: pisk myszy i okrzyki
ptaków nie działają nawet na głodne zwierzę. Dlatego
błędem jest uważanie, że kobry tańczą w rytm muzyki wygrywanej na
fujarce - to zaklinacz dostosowuje dźwięki do 'tańca' swojego
podopiecznego.
Z
wyjątkiem gatunków wyłącznie jajożernych wszystkie węże
żywią się tylko żywymi zwierzętami. Połykają je bądź żywcem, jak
to ma miejsce u zaskrońca, bądź też uprzednio duszą w splotach
ciała albo, jak wspomniane już węże jadowite, najpierw uśmiercają
swą ofiarę jadem. Ciekawym jest fakt, że aby połknąć zdobycz, wąż
musi się nieraz mocno napracować, aby ustawić ją 'nosem do
przodu', gdyż tylko od tej strony będzie się mógł
'nanizać' na swój obiad. Okazami węży godnymi polecenia do
trzymania w domu są nasze rodzime, niejadowite zaskrońce. Hodowla
ich w niewoli jest łatwa, gdyż bez oporów zabierają się do
jedzenia. Nawet świeżo schwytany zwraca uwagę na wrzuconą mu żywą
żabę i jeśli jest głodny, urządza na nią polowanie. Trzeba jednak
zatroszczyć się dlań o wodę do picia i kąpieli i odpowiednio
urządzić pomieszczenie. Nie zdziwmy się jednak, gdy nasz już
prawie 'oswojony' pupil z niewiadomych dla nas przyczyn użyje
wobec swego pana środka obronnego, czyli cuchnącej zawartości
gruczołów zaodbytowych. Jak już wspomniałam, zaskroniec
jest dość łatwy w hodowli, ale... niezbyt okazały.
Jeśli
więc mamy dość miejsca, aby zbudować olbrzymie terrarium, możemy
w nim umieścić na przykład węża boa. Jak wszystkie dusiciele jest
on niejadowity, lecz mimo to groźny z powodu olbrzymiej siły
swych mięśni. Są to zwierzęta nocne (co można poznać po pionowej
źrenicy), a więc w dzień są ociężałe, natomiast w nocy zachowują
się żwawo i rześko. W zasadzie, przy umiejętnym podchodzeniu do
tego stworzenia, dusiciele nie są niebezpieczne w hodowli.
|