|
Świnka
morska należy do najwcześniej udomowionych zwierząt. Już za
czasów Inków była popularnym zwierzęciem domowym,
sprowadzonym w okresie reformacji do Europy przez Holendrów.
Od tamtej pory to radosne i nie sprawiające kłopotów
zwierzątko na stałe zagościło w naszych domach. Czemu zawdzięcza
tak wielką popularność? Każdy, kto chociaż raz miał kontakt z tym
gryzoniem, wie, że łączy on wszelkie zalety, jakie powinno
posiadać zwierzątko trzymane w domu. Świnka morska jest mało
wymagająca, utrzymanie jej nie wiąże się z dużymi wydatkami, a
jednocześnie należy ona do stworzeń na tyle inteligentnych, że
właściciel może nawiązać z nią nie tylko kontakt, ale i przyjaźń.
Przecież nie ma nic milszego, jak radosne popiskiwania i gwizdy
naszego pupilka, gdy wracamy do domu! Jest jednocześnie na tyle
mała, że swobodnie mieszka w swojej klatce, nie robiąc nam
bałaganu w mieszkaniu, i na tyle duża, że można się z nią bawić,
a nawet zabierać na spacer. Zabawnie wygląda elegancka dama
prowadząca na smyczy małe, kudłate stworzonko! Oczywiście, jeśli
decydujemy się na wychodzenie z naszą świnką na dwór,
róbmy to tylko przy pięknej, ciepłej pogodzie i pamiętajmy
o szeleczkach dla malucha i smyczy, która pozwoli nam go
kontrolować. Na pierwszy rzut oka świnka morska może się wydać
powolna i niezdarna. Nic bardziej błędnego. Nasz pupil potrafi w
okamgnieniu uciec lub głęboko się zakopać i... wtedy mamy kłopot.
Nawet dzikie świnki żyjące w Ameryce Południowej nie boją się
ludzi, jednak każde inne zwierzę, a zwłaszcza pies, wywołuje u
nich paniczny strach. Bądźmy więc ostrożni wychodząc z nią na
spacer.
Na
co dzień nasz maluch będzie jednak przebywał w swojej klatce.
Musi ona być dostatecznie duża, aby jej lokator mógł sobie
swobodnie kicać. Nie jest niczym nienormalnym, gdy świnka, lub
cały rząd świnek, jeśli mamy ich więcej, wędruje całymi godzinami
wokół klatki, wydeptując trwałą ścieżkę. To takie
'świńskie hobby!' Jako podłoże w klatce najlepsze jest miękkie
siano. Jest to jednak dość kłopotliwe, zwłaszcza zimą, bo trudno
trzymać stóg siana na balkonie! Możemy więc stosować
miękkie trociny lub specjalne podłoże dla świnek. W żadnym
wypadku nie wolno nam jednak wyłożyć klatki gazetami. Substancje
chemiczne zawarte w farbie drukarskiej są dla świnek bardzo
szkodliwe i mogą spowodować nie tylko zmiany miejscowe na łapkach
(bąble, owrzodzenia, a nawet zanik naskórka), ale nawet
ogólne zatrucie.
Jak
już napisałam na wstępie, świnka morska jest bardzo mało
kłopotliwym zwierzątkiem, gdyż zjada praktycznie wszystkie
pokarmy roślinne: warzywa, owoce, liście, trawy, zioła i ziarno.
W sklepach dla zwierząt możemy kupić specjalne mieszanki dla
świnek morskich. Oprócz tego niezbędne jest podawanie im
świeżych warzyw i owoców. Te kudłate stworzonka mają dość
duże zapotrzebowanie na witaminę C, więc nie może w ich diecie
zabraknąć cytrusów i bogatej w tę witaminę kapusty.
Oczywiście w klatce naszego pupila nie może zabraknąć poidełka.
Jest ono szczególnie niezbędne w ciepłych porach roku i
gdy zwierzę nie otrzymuje dostatecznej ilości pokarmów
zielonych. Nie bądźmy jednak zdziwieni, jeśli świnka nie będzie
wcale korzystać z poidełka - widocznie soczysta pasza dostarcza
jej wystarczającej ilości wody. Ale nawet duża ilość wody czy
soczysta karma może nie uchronić świnki przed śmiercią z
przegrzania. Nie wolno wystawiać klatki na nasłoneczniony balkon
na cały dzień! Taka 'plaża' może się dla tego gryzonia skończyć
tragicznie.
Siekacze
świnki morskiej, podobnie jak u innych gryzoni, rosną przez całe
życie. Przerośnięte zęby mogą spowodować nawet śmierć świnki,
gdyż nie może ona swobodnie jeść, dlatego aby nie wyrastały one
zbytnio, powinniśmy dawać jej do gryzienia gałązki z drzew
owocowych. Gdyby te zabiegi były niewystarczające, musimy
poprosić o pomoc lekarza weterynarii, który nie tylko
przytnie zbyt wyrośnięte zęby, ale również skróci
pazurki. Tego typu zabiegi najczęściej dotyczą zwierząt
starszych, które są już mało ruchliwe (pazurki same nie
mogą się zetrzeć), a i apetyt jest słabszy (stąd wyrastanie
siekaczy).
Czy
lepiej jest mieć tylko jedną świnkę, czy całe stado? W tej
kwestii nasz bohater znów pokazuje swoją tolerancję.
Świnka morska nie wymaga towarzystwa swoich współbraci.
Jeśli nasze warunki mieszkaniowe nie pozwalają nam rozszerzyć
hodowli, możemy z pewnością mieć tylko jedno zwierzę - da nam to
możliwość większego zaprzyjaźnienia się z pupilkiem. Ale
trzymanie większej ilości osobników też nie jest
bezzasadne. W swoim gronie te pocieszne stworzonka potrafią robić
figle, o jakich nam się nie śniło. Dodatkowym atutem jest fakt,
że nawet zwierzęta tej samej płci żyją ze sobą w zgodzie. A jeśli
mamy parkę? Trzymając razem samca i samiczkę możemy z podziwem
oglądać jakim szacunkiem i miłością obdarza 'pan' swoją 'panią',
jak czyści jej futerko i łapkami czesze skołtunione włosy, jak
zawsze prowadzi ją przed sobą, mając na wszystko typowo męskie
baczenie. Oczywiście taki związek niechybnie kończy się ciążą,
która trwa zwykle 9 tygodni. Na świat przychodzi zwykle
2-3 dzieci całkowicie zdolnych do samodzielnego życia. Mimo iż
matka karmi je jeszcze przez dwa tygodnie, to już na drugi dzień
po urodzeniu maluchy wcinają nie tylko zielony pokarm, ale nawet
ziarno. Dobrze jest na ten czas odseparować samca, gdyż z
zazdrości o swoją żonę może zagryźć młode. Po upływie około
trzech tygodni młodzież jest już całkowicie dorosła i... uwaga na
następną ciążę!
Czy
więc będziemy mieć jednego pupila, czy też w naszym domu
zamieszka ich znacznie więcej, musimy się przygotować na co
najmniej 6-8 lat życia pod jednym dachem z chrząkającym i
gwiżdżącym kudłatkiem.
Ilustracje:
M. Domańska
|