|
Pierwszy
dzień w nowym domu jest wielkim przeżyciem nie tylko dla
szczeniaczka, ale i dla jego nowych właścicieli. Skupmy się
jednak na psim punkcie widzenia, bo nasze odczucia możemy sobie
łatwo wyobrazić. Otóż ktoś brutalnie odbiera nas od naszej
mamusi i naszego rodzeństwa. Koniec mruczanek na dobranoc,
ciepłego maminego brzuszka i kumpli, którzy rozumieli
zasady gry w 'podgryzanego'. Z dnia na dzień maluch musi stać się
niezależnym i dzielnym młodzieńcem. A cóż my możemy
zrobić, aby ulżyć jego sierocej doli? Po pierwsze, musimy się
upewnić, że malec posiadł już podstawową umiejętność dorosłego
psa, jaką jest samodzielne jedzenie. Po drugie, musimy
skrupulatnie zanotować, czym malce były karmione w rodzinnym
gnieździe. Nawet jeśli postanawiamy karmić szczeniaka gotową
karmą, to niestety zmuszeni będziemy przez pierwsze kilka tygodni
przyrządzać jadło według przepisu właściciela suki. Uchroni to
malucha przed wystąpieniem biegunki, wymiotów czy innych
objawów niestrawności, ale również pomoże mu
psychicznie zaadaptować się do nowego domu. Stopniowo, po
przynajmniej tygodniowym karmieniu wyłącznie posiłkami starego
typu, możemy zacząć przyzwyczajać malca do nowego pożywienia.
Może to być gotowa karma dla szczeniąt lub przysmaki gotowane
przez nas. Nie może to jednak być nasz obiad! Maluch do 6.
miesiąca życia powinien dostawać trzy posiłki. Pierwszy i ostatni
może być posiłkiem mlecznym, jednak pod warunkiem, że również
'w gnieździe' dostawał on mleko. Laktaza - enzym rozkładający
mleko - występuje tylko u maluchów i zanika, jeśli z
jakiegoś powodu organizm nie otrzymuje mleka w pożywieniu.
Podanie mleka szczeniakowi, który przez dłuższy czas go
nie pił, może skończyć się biegunką. Biegunka i wymioty to
najczęstsze objawy chorobowe występujące u szczeniąt. Jeśli
dolegliwości są niewielkie, a maluch pije i jest wesoły, nie
musimy się tym martwić. Wystarczy przypomnieć sobie, co mu
daliśmy do jedzenia i ewentualnie skorygować dietę. Jedynym
zabiegiem będzie dostarczenie mu czystej przegotowanej wody do
picia oraz ewentualne podanie 2-3 tabletek węgla.
Jeśli
jednak jesteśmy pewni, że nie popełniliśmy żadnego błędu
żywieniowego, a nasz malec jest osowiały, nie chce pić, oddaje
rzadki stolec (często z domieszką krwi) kilka, kilkanaście razy
dziennie lub ma uporczywe wymioty, nie zwlekajmy ani chwili.
Nawet w środku nocy musimy jak najprędzej jechać z nim do
lecznicy, gdyż odwodnienie u takich maleństw postępuje bardzo
szybko i może nawet stać się przyczyną śmierci.
Drugą
bardzo istotną sprawą w życiu szczeniaka są szczepienia ochronne.
Zwykle wraz ze szczenięciem otrzymujemy od właścicieli jego mamy
książeczkę szczepień. Kolejne szczepienia będziemy wykonywać
zgodnie z zaproponowanym przez lekarza, który wydał
dokument, kalendarzem szczepień. Bywają jednak sytuacje, w
których maluch nie otrzymał jeszcze żadnego szczepienia.
Zadzwońmy więc do najbliższej lecznicy i tam umówmy się na
cały cykl szczepień dostosowany do wieku naszego pupila. Dowiemy
się również, w jaki sposób i kiedy powinniśmy
odrobaczyć pieska. Dobrze jest, jeśli możemy to zrobić w domu bez
konieczności wychodzenia na dwór - ograniczy to możliwość
zarażenia się malucha przed cyklem szczepień. Pamiętajmy jednak,
że ważne jest nie tylko zaszczepienie psa przeciwko podstawowym
chorobom wieku szczenięcego, ale również przestrzeganie
okresu kwarantanny po szczepieniu. Lekarz dokonujący szczepienia
poinformuje nas, jak długo nasz pupilek nie może wychodzić na
dwór. Zwykle trwa to 2-3 tygodnie, podczas których
trudno nam będzie rozpocząć następny etap wychowywania młodzika,
jakim jest nauka czystości.
W
domu rodzinnym rzadko kiedy uczy się szczenię zachowania
czystości, tak więc ten żmudny obowiązek spada zwykle na nowego
właściciela. Najwięcej szczęścia ma lokator domku z ogródkiem,
bo już od pierwszego dnia może malucha 'wystawiać' na dwór
po każdym obudzeniu się i po każdym posiłku - są to momenty w
których malec najczęściej oddaje mocz i kał. Jeśli 'uczeń'
w sposób właściwy skorzysta z trawki, trzeba go pochwalić
(głaszcząc lub dając kawałek psiego ciasteczka). Jeśli jednak
przyszło nam mieszkać w bloku, musimy rozpocząć naukę od
załatwiania się na gazetę lub szmatę - najlepiej tuż obok drzwi
wejściowych, aby kierunek był słuszny. Gdy nasz pupil nabierze
już odporności po szczepieniu, przenosimy naszą edukację na
podwórko. Pamiętajmy jednak, aby nie bić psiaka za nocną
kałużę. On przecież nie jest w stanie skojarzyć zrobienia siusiu
w nocy z porannym klapsem!
Kolejnym
problemem nękającym właścicieli szczeniąt są ich niszczycielskie
zapędy. Tu również musimy uzbroić się w cierpliwość i
wyrozumiałość. Są maluchy, którym to mija wraz z
wyrżnięciem się stałych zębów, ale są i takie, którym
ten narów pozostaje na lata. Gryzienie, szarpanie i
demolowanie to atawistyczna nauka polowania, która jest
zakodowana w psychice psa. Jedyne co możemy zrobić, to skupić
uwagę malucha na czymś innym niż noga od stołu czy eleganckie
szpilki pani. Najlepiej jest, jeśli ze szczeniakiem stale ktoś
przebywa i nie tylko organizuje mu zabawę, ale również
interweniuje wtedy, gdy przybiera ona niewłaściwy obrót.
Oczywiście jest to luksus, na który nie każdy może sobie
pozwolić. Wychodząc z domu, zadbajmy więc o jak największą ilość
zabawek dla malucha. Idealnym 'skupiaczem uwagi' jest plastikowy
duży sześcian o łagodnych krawędziach, który w jednej ze
ścianek ma głęboki otwór. W tę dziurkę wkładamy trochę
psiego pasztetu. Przysmak jest na tyle głęboko, że psiak nie może
go wyjeść, ale na tyle płytko, że muska go końcem języka. Jest to
zajęcie, które przez parę godzin gwarantuje ochronę
naszych mebli i butów. Już w okresie szczenięcym możemy
zacząć też tresurę psa. Niech to będzie początkowo tylko
chwalenie ('dobry piesek') lub ganienie ('nie!'). Pamiętajmy, że
komendy muszą być stosunkowo krótkie i wypowiadane
odpowiednim tonem. Dalsze umiejętności będziemy rozwijać w
okresie młodzieńczym naszego pupila.
|