Tatry Polskie

przewodnik multimedialny

Strona_główna

Zwierzaki

Kot1

Kot3

Kot4


Kot

2. Kocie tarapaty



Małgorzata Domańska


Nasz kotek rośnie, zżywa się z naszą rodziną i wkrótce stanowi jej integralną całość. Ale nawet kot, tak niezależne i półdzikie stworzenie, miewa swoje problemy. My, jako jego opiekunowie i dobre dusze, musimy nauczyć się mu pomagać. W tym odcinku nie będę w stanie poruszyć wszystkich problemów, jakie może napotkać właściciel kota, ale spróbuję zaznaczyć chociaż te najważniejsze.

Zacznijmy od momentu, gdy nasz Mruczek zaczyna osiągać wiek dojrzały. Jak to zwykle bywa w naturze, pierwsze dorosłość osiągają kotki. Dzieje się to zwykle w wieku 6-8 miesięcy i objawia się wystąpieniem pierwszej rui. Może to być zaskoczeniem dla niedoświadczonego właściciela, gdyż kotka zachowuje się wtedy tak, jakby bardzo cierpiała. Wydaje przeciągłe jęki, szura brzuchem po ziemi, odstawiając przy tym ogon, zaczepia każdego, prosząc o czułości i głaskanie. Stan taki potrafi utrzymywać się nawet do kilku tygodni, a zrozpaczeni właściciele nie potrafią sobie z tym poradzić. No cóż, pozostaje nam tylko cierpliwie czekać, aż pierwsza ruja dobiegnie końca, i udać się z naszą panną do lecznicy. Do wyboru mamy trzy drogi postępowania. Pierwsza - to uzbrojenie się w cierpliwość i pozwolenie naturze aby 'robiła swoje'. Z jednej strony ten brak ingerencji w fizjologię wydaje się słuszny, ale... u kotki, która może swobodnie wychodzić z domu wiąże się to z przynajmniej dwukrotnym w ciągu roku posiadaniem przychówka. Jeśli nie mamy chętnych do adopcji tak wielkiej liczby kociąt, powinniśmy skupić się na dwóch pozostałych rozwiązaniach. Pierwsze to antykoncepcja chemiczna, w postaci tabletek lub zastrzyków. Ta koncepcja wydaje się słuszna, gdy w przyszłości zamierzamy pozwolić naszej kotce chociaż raz zostać matką. Druga to sterylizacja, która zapobiegnie nie tylko niechcianym ciążom, ale również objawom rui tak 'niemiłym dla ucha'. Ta droga jest jednak słuszna tylko w przypadku, gdy nie pragniemy dochować się potomstwa.

A 'chłopcy'? W tym wypadku stanowczo polecałabym kastrację. Zabieg ten wykonany w wieku 6-8 miesięcy przede wszystkim zapobiega znaczeniu przez kocurka swojego terenu. Mocz dojrzałego kocura ma niezwykle intensywny zapach, a ostrzykiwanie każdego napotkanego przedmiotu leży w jego naturze. Jeśli więc nie zamierzamy prowadzić hodowli, zabieg ten jest konieczny zarówno dla naszego, jak i kociego dobra.

Koty znaczą swój teren, aby czuć się w nim bezpiecznie. Robią to zarówno za pomocą moczu, jak i używając gruczołów znajdujących się pomiędzy zewnętrznym kątem oka a uszami. Typowe dla kotów ocieranie się głową o nasze nogi czy sprzęty to nic innego, jak stwarzanie sobie przyjaznego środowiska. Jeśli więc zamierzamy przewieźć gdzieś naszego pupila, zmieniamy miejsce zamieszkania lub pakujemy go do klatki, dobrze jest spryskać nowy teren dostępnym w lecznicach dla zwierząt preparatem o zapachu zbliżonym do wydzieliny ich gruczołów.

Spójrzmy teraz na najczęściej pojawiające się problemy zdrowotne. Koty chorują rzadko, ale to nie znaczy, że nie bywają pacjentami. Najczęstsze przyczyny wizyt to wypadki, zarówno komunikacyjne, jak i pogryzienia. To oczywiście dotyczy tych kotów, które swobodnie wychodzą na dwór. Ale i naszym pupilom zamkniętym przez całe życie w czterech ścianach naszych mieszkań też zdarza się chorować. Są to zarówno przeziębienia, objawiające się katarem i kaszlem, niestrawności, z wymiotami i biegunką, ale i poważne choroby, jak niewydolność nerek, cukrzyca czy marskość wątroby. Dlatego tak ważne jest baczne obserwowanie naszego pupila. Każda zmiana zachowania, brak apetytu, apatia czy chowanie się w ciemnych kątach powinno wzmóc naszą czujność.

Koty są niezwykle trudnymi pacjentami. Nawet doświadczony lekarz może mieć problemy z doborem odpowiedniego leczenia. Koty, nie tylko gatunkowo, ale nawet indywidualnie, reagują w odmienny sposób na dane lekarstwo niż wszystkie inne gatunki zwierząt. Znamiennym przykładem jest waleriana, która - zarówno na nas ludzi, jak i na inne zwierzęta - działa uspokajająco, a na koty.... lepiej nie mówić. Dlatego też starajmy się nie leczyć naszego kotka sami lekami, które 'komuś-tam' pomogły, zostawmy to doświadczonemu lekarzowi weterynarii.

Ale oczywiście nie musimy z każdym głupstwem natychmiast biec do lecznicy! Jeśli nasz Mruczek wymiotuje lub ma niewielką biegunkę, a przy tym nadal może pić wodę, zastosujmy jednodniową głodówkę (przypominam, że pić kotek musi!), a potem podawajmy mu lekki pokarm aż do wyzdrowienia. Takie chwilowe niestrawności zdarzają się u kotów nawet prawidłowo żywionych stosunkowo często, jako że nasi milusińscy potrafią zjadać najdziwniejsze przedmioty. Jeśli jednak objawy niestrawności utrzymują się dłużej, konieczna jest wizyta u lekarza. Lekką niestrawność może spowodować też zlizywana podczas toalety sierść. Zwykle zostaje ona po jakimś czasie zwymiotowana, ale istnieją też przypadki powstawania tzw. bezoarów (kul powstałych z sierści), które potrafią zablokować przewód pokarmowy 'czyścioszka'.

Oprócz wyżej wymienionych chorób i dolegliwości możemy u naszych pupili spotkać praktycznie wszystkie jednostki chorobowe, dotykające nie tylko inne czworonogi, ale i nas, dwunożnych właścicieli. Uważajmy więc gdy mamy katar, bo nasz kiciuś może za chwilę też zacząć kichać.


Ilustracje: M. Domańska

Poprzedni                                                       Następny