Tatry Polskie

przewodnik multimedialny

Strona główna

Dla dzieci



Napisz do mnie


Przygody

kota Mazgaja


Odcinek 25. Fatalne skutki zapominania


Nie najlepiej u mnie z pamięcią. Dziwne, bo nie jestem stary, racjonalnie się odżywiam i prowadzę higieniczny tryb życia. Oczywiście pozwalam sobie od czasu do czasu na odrobinę szaleństwa, ale cóż warte byłoby życie bez tych słodkich chwil zapomnienia?

Beztroska i krótka pamięć musiały się w końcu zemścić. Zdarzyło się to w dniu, w którym dostałem małpiego rozumu (wybaczcie małpki!). U kotów domowych objawia się to szalonymi gonitwami przez całe mieszkanie, wyprężaniem grzbietu, robieniem wampirka i złowrogim gulgotaniem. Ogon staje się wówczas puszysty jak u wiewiórki, a uszy sterczą śmiesznie odchylone do tyłu. Harce nie trwają długo, bo podobnie jak inne kotowate szybko się męczymy.

Owego dnia rano, z powodu zapowiedzi braku wody w kranie przez kilka następnych godzin, Pani napuściła do wanny zimnej wody. Przyniosła mnie do łazienki i, trzymając nad lśniącą taflą, powiedziała tylko:

- Spójrz i zapamiętaj!

Nie wiedziałem, co zamierza, nie mogłem sobie też przypomnieć, czy coś ostatnio przeskrobałem, toteż zupełnie zdezorientowany miauknąłem niepewnie i spojrzałem ze strachem na basenik. My, koty, obywamy się bez kąpieli, a i za pływaniem, delikatnie mówiąc, nie przepadamy. Wyjątkiem jest mój turecki kuzyn van, który nie ucieka przed wodą, a wręcz przeciwnie, lubi się w niej taplać.

Lekceważąc hydrologiczny pokaz, wymknąłem się z łazienki i w ulubionym fotelu zapadłem w przedpołudniową drzemkę. Śniłem o wielkim polowaniu, a kiedy się ocknąłem, poczułem przypływ energii. W domu panowała głęboka cisza, co mogło oznaczać tylko jedno - byłem sam. Wymarzona sytuacja do harców! W radosnym uniesieniu zeskoczyłem z fotela i pognałem za wyimaginowaną myszką. Pokój, kuchnia, salon, przedpokój, kuchnia ... stołek, komoda, parapet, fotel, kanapa, szafka, stół, taboret, wanna ... I nagle tysiące szpilek kłuje moje ciało. Próbuję wydostać się z lodowatej wody, ale łapki ślizgają się po gładkiej powierzchni wanny. Woda zalewa mi oczy, staję się ciężki i powoli tracę siły. Rozpaczliwie wołam o pomoc i w tym momencie widzę tuż obok pyszczek Pięknisi, mojej mamy. Skąd ona się tu wzięła? Chwyta mnie mocno zębami za kark i uwalnia z pułapki. Oszołomiony siedzę na podłodze i rozglądam się wokół, ale jej nie widzę. Otrząsam się z wody i biegnę do pokoju. Tam też jej nie ma. Zaglądam do wszystkich pomieszczeń, nie przestając otrząsać futerka z wody. Ani śladu. Dziwna sprawa. Czyżby duch? Muszę porozmawiać o tym z Kasią.

Tymczasem łowię uchem zgrzyt klucza w zamku drzwi wejściowych. Na wszelki wypadek chowam się za fotel.

- Co tu się dzieje? Skąd tyle wody? - rozpoznaję głos Pani. Jest mocno wzburzona. Czy ta kobieta zawsze musi wpadać w panikę?

- Pewnie zalali nas sąsiedzi - to głos Pana. Jak zwykle wykazuje więcej opanowania.

W takich chwilach marzę o czapce-niewidce. Niebawem moi opiekunowie znają już prawdę i rozpoczynają się poszukiwania sprawcy. Wyciągają mnie w końcu zza fotela, a że wyglądam żałośniej niż mokra szmatka, ze współczuciem kiwają tylko głowami. Zostaję zawinięty w gruby ręcznik i zaniesiony do łazienki. Nie patrzę w stronę wanny, z której już wypuszczono wodę. I wtedy dzieje się coś strasznego. Pani wyjmuje z szafki dziwny przedmiot, który po włączeniu dmucha gorącym powietrzem, a na dodatek przeraźliwie huczy. Błyskawicznie uwalniam się z becika, zostawiając ślad pazurków na rękach Pani. Wolę już sam się osuszyć, wylizując swoje futerko. Czy Wasi opiekunowie też są tacy pomysłowi?

Nie boję się ani odkurzacza, ani froterki, ani nawet piły tarczowej. Jednak od tamtej pory na widok suszarki do włosów uciekam do swojej kryjówki.


Do góry

Poprzedni odcinek               Następny odcinek