Tatry Polskie

przewodnik multimedialny

Strona główna

Dla dzieci



Napisz do mnie


Przygody

kota Mazgaja


Odcinek 17. Rodzina Blanszotków


Rodzina Blanszotków mieszka w domu naprzeciwko, na parterze. Zajmuje czteropokojowe mieszkanie z pięknym, dużym balkonem, z którego schodki prowadzą wprost do ogródka. Nie wiem dokładnie, jak liczna jest to rodzina, podejrzewam, że jej skład zmienia się dość często, gdyż mama Blansz ma niezwykle silny instynkt macierzyński. Ta śliczna biała koteczka wychowuje kolejną gromadkę kociąt, a pomaga jej w tym tata Blank. Starsze rodzeństwo nie interesuje się maluchami, może nawet nie czuje szczególnej więzi ze swoją matką. Tak to już u kotów jest: gdy podrosną, niezależność cenią sobie ponad wszystko. Nigdy nie widziałem właścicieli Blanszotków, ale sądzę, że są wspaniałymi ludźmi, skoro opiekują się tak licznym stadkiem futrzaków.

Klan Blanszotków opanował podwórko i okoliczne uliczki osiedlowe. Żaden obcy kot nie ma prawa wstępu na ich teren. Jeśli to uczyni, dostanie nauczkę na całe życie. Blanszotki przestrzegają zasad współżycia w stadzie. Szefem jest Blank, duży biały kocur z czarną plamką na końcu ogona. Blansz uwielbia go, a starsze dzieci czują przed nim respekt. O brzasku kotka wychodzi na obchód terenu. Idzie wolno wzdłuż domów, rozglądając się na boki, przystaje przed piwnicznymi okienkami i zagląda do środka. Później odwiedza wszystkie ogródki wokół podwórka, wreszcie przedziera się przez gąszcz krzewów różanych, za którym na trawiastym skwerku rosną młode modrzewie. Podchodzi do drzewka, staje na dwóch łapkach i ostrzy pazurki. Mając poczucie dobrze spełnionego obowiązku, wraca na swoje podwóreczko.

Wieczorem na zwiady wyrusza Blank. Podąża tą samą trasą co jego małżonka, zagląda do tych samych samych piwnic, zatrzymuje się w tych samych ogródkach. Pozostali członkowie rodziny obchodzą teren o różnych porach dnia, nigdy jednak nie robią tego razem. Doskonale ich rozumiem. Ja również kontroluję swój teren. Jest to co prawda tylko kilka pomieszczeń, ale nie mam wielkich wymagań. Nawet w bardzo małym mieszkanku czułbym się dobrze. Najważniejsze, aby nie zamykano drzwi do pokojów, łazienki i kuchni. Nieograniczony dostęp do wszystkich miejsc napawa kota niebywałą rozkoszą. Kroczy dumny jak paw, sprawdza, czy nie zaszły na jego terenie jakieś zmiany, czy ktoś nie próbuje zająć jego miejsca, wskakuje na regał lub szafę, aby patrzeć na domowników z góry, słowem - czuje się jak pan na włościach. Lustrowanie terenu we dwójkę lub w większym towarzystwie to już nie to samo. Jesteśmy skrajnymi indywidualistami i nikt ani nic tego nie zmieni. Blanszotki, mimo że tworzą rodzinę, też chodzą własnymi ścieżkami. W obliczu niebezpieczeństwa, jednakże, zwłaszcza gdy chodzi o zdrowie i życie tych najmniejszych, wykazują niezwykłą solidarność. Kiedyś byłem świadkiem takiego oto zdarzenia:

Blansz siedziała z małymi w ogródku, kiedy w pobliżu przechodził młodzieniec z psem. Zobaczywszy gromadkę kociaków, chciał zrobić frajdę swojemu psu i podjudził go do ataku. Psiak z łatwością przeskoczył niewysoki żywopłot okalający ogródek i rzucił się na jedno z maleństw. Blansz była jednak szybsza. Z furią wbiła pazury w nos nieszczęśnika. Biedak zawył z bólu i odskoczył raptownie. Nagle zaroiło się od kotów. Klan Blanszotków okrążył napastnika i wrogim prychaniem manifestował swoje wielkie niezadowolenie. Właściciel psa próbował go ratować, ale nie mógł się przebić przez gęsty mur żywopłotu, wołał więc tylko rozpaczliwie:

- King, chodź tu, King, pieseczku!

Blanszotki nie miały zamiaru robić krzywdy psinie, chciały jej tylko dać nauczkę. Kiedy King przyjął postawę pokonanego i było jasne, że stracił resztki królewskiej dumy, koty pozwoliły mu odejść. Podkuliwszy ogon, obolały i przestraszony wracał do swojego pana z mocnym postanowieniem, że już nigdy więcej nie zaczepi kotów. Tak zakończyła się niecodzienna historia przemiany Króla-wojownika w Króliczka-pacyfistę. A jego przyjaciel, lekkomyślny młodzieniec, szanował od tej pory wszystkie koty, natomiast podwórko Blanszotków na wszelki wypadek omijał z daleka.


Do góry

Poprzedni odcinek             Następny odcinek