Tatry Polskie

przewodnik multimedialny

Strona główna

Dla dzieci



Napisz do mnie


Przygody

kota Mazgaja


Odcinek 15. Kicia


Pamiętacie historię Buraska? Otóż po tym nieszczęśliwym wypadku rodzice Pani przygarnęli półdziką śliczną koteczkę. Kicia, bo tak ją nazwano, wyrosła na dorodną i bardzo niezależną kocicę. Przez dłuższy czas nie miałem okazji jej poznać, słuchałem jedynie zachwytów Państwa nad jej urodą i niezwykłą inteligencją. Dochodziło nawet do tego, że stawiali mi ją za przykład w różnych sytuacjach. Musiałem na przykład znosić takie uwagi, jak: Kicia umiałaby to zrobić ... Kicia na pewno by to zrozumiała ... Kici nie trzeba by było powtarzać dwa razy ... Kicia z pewnością nie zrobiłaby czegoś takiego.

I tak powoli Kicia stawała się moją rywalką, a niechęć do niej rosła po każdej nieprzychylnej dla mnie uwadze. Jednocześnie byłem ciekaw, jaka ona jest naprawdę, ale nigdy nie zabierano mnie do niej. Przypadek sprawił, że wreszcie się spotkaliśmy. Moi opiekunowie musieli pilnie wyjechać na kilka dni i na ten czas zawieźli mnie do rodziców Pani. Znałem to mieszkanie i nie czułem się w nim obco. Kicia nie zatraciła nigdy cech dzikuski: zawsze gdy przychodzili goście, chowała się i wychodziła dopiero po kilkunastu minutach, gdy uznała, że nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo. Tak było i tym razem. Kiedy jednak poczuła w mieszkaniu obcego kota, opuściła szybko swoją kryjówkę. Wreszcie ją zobaczyłem. Była większa ode mnie, a idealnie symetryczny rozkład bieli i czerni jej futerka - jakby ktoś ją złożył z dwóch identycznych połówek - dodawał jej uroku. Świadoma swej urody i władzy spojrzała na mnie wyniośle i, przyjmując bojową postawę, syknęła przeciągle. Cofnąłem się i dałem znak, że całkowicie akceptuję panowanie jejmości na tym terenie. Zmrużyła oczy i patrzyła nadal nieufnie, śledząc każdy mój ruch. Przewróciłem się na grzbiet, odsłaniając brzuszek, co oznaczało bezwarunkową kapitulację. Uznała to za akt tchórzostwa i przestała się mną interesować.

Następne dni upływały mi na próbach nawiązania bliższego kontaktu z Kicią. Popisywałem się zwinnością, opowiadałem jej zabawne historyjki, prawiłem komplementy, odstępowałem swoje posiłki, zadowalając się resztkami, wymyślałem różne zabawy, proponowałem wylizywanie futerka. Wszystko na nic - pozostawała zimna jak głaz. Pochlipywałem co noc, w dzień chodziłem zupełnie zdruzgotany. Doprawdy, byłem żałosny. Cóż, zakochany kot inaczej patrzy na świat. Dopiero z perspektywy czasu można właściwie ocenić pewne sytuacje i zachowania. Nie wiem do dzisiaj, dlaczego nie zdołałem podbić jej serca, przecież jestem przystojnym kocim facetem, zachowuję dobre maniery i potrafię być dowcipny. Czegóż więcej można wymagać od samca? Kocice i koteczki to bardzo tajemnicze istoty ... Pozostałem starym kawalerem i jest mi z tym dobrze. Mam kilka przyjaciółek, a najserdeczniejszą z nich przedstawię Wam w następnym odcinku.


Do góry

Poprzedni odcinek             Następny odcinek