Tatry Polskie

przewodnik multimedialny

Strona główna

Dla dzieci



Napisz do mnie


Przygody

kota Mazgaja


Odcinek 13. Kodeks kota domowego


Zachęcony zwycięstwem w walce o miejsce na łóżku przygotowałem dla moich Państwa listę niezbywalnych praw kota domowego. Pomogła mi w tym moja przyjaciółka, Kasia, o której opowiem Wam już wkrótce. Lista zawierała osiem punktów:

1. Kot ma prawo do niezakłóconego snu w dowolnej ilości. W czasie drzemki kota domownicy są proszeni o niewykonywanie głośnych prac.

2. Kotu należy zapewnić nocny spoczynek na łóżku w świeżej, zmienianej przynajmniej co dwa tygodnie pościeli.

3. Urozmaicona dieta jest podstawą dobrego samopoczucia kota. Niedopuszczalne jest, aby kot musiał spożywać przez trzy dni z rzędu wyłącznie jeden rodzaj pożywienia!

4. Kotu należy zagwarantować świeże, niegotowane mięso wołowe, cielęce lub drobiowe przynajmniej dwa razy w tygodniu.

5. Posiłki powinny być podawane o stałych porach. Nie dotyczy to suchej karmy, która ma być dostępna zawsze (tak samo świeża woda).

6. Właściciel kota jest zobowiązany do zwiększenia porcji żywieniowych na wyraźne żądanie podopiecznego.

7. Głaskanie i inne formy kontaktu bezpośredniego (np. branie na kolana) są możliwe wyłącznie wtedy, kiedy kot ma na to ochotę.

8. Kot ma prawo do zabaw w nieograniczonym zakresie. Nie wolno karać kota za nieumyślne spowodowanie szkód w wyposażeniu mieszkania.

Podpisaną listę przypiąłem na tablicy korkowej, wiszącej nad biurkiem Pana. 'Dobra robota, Mazgajku' - pomyślałem i zadowolony udałem się do swojego pokoju. Tak, tak, nie przesłyszałeś się Czytelniku, mam swój pokój, nieduży, ale przytulny. Kiedy wróciłem po pewnym czasie, od razu spostrzegłem, że lista znikła. W domu panowała cisza, byłem więc sam. Warknąłem wściekły i poszedłem oglądać telewizję. Nie myślcie, że włączyłem telewizor i rozsiadłem się wygodnie na kanapie, wlepiwszy bezmyślnie wzrok w szklany ekran, jak to czynią przedstawiciele wyższego gatunku, czyli ludzie. Próbowałem raz oglądać komedię, ale jakież było moje zdziwienie, gdy niewidzialny chórek raz po raz dawał głośnym rechotem znak, w których momentach należy się śmiać. Czyżby ludzie byli tak mało inteligentni i nie wiedzieli, co jest śmieszne? A może serial nie był zabawny i chodziło o wmówienie im, że wcale tak nie jest? Nie znoszę manipulacji, zrezygnowałem więc z telewizji dla dorosłych. Czasem oglądam Przygody Kaczora Donalda, oczywiście Bolka i Lolka, ale na śledzenie losów Myszki Miki nie mam już ochoty. Sami rozumiecie, mysz, a nic nie można zrobić. Co za stres! Kocia telewizja to coś zupełnie innego. To samo życie.

Wystarczy usiąść na parapecie okna. Na podwórzu seans trwa nieprzerwanie. Jeśli robi się nudno, trzeba zmienić kanał telewizyjny, to znaczy przejść do innego okna. Podwórkowe i uliczne historie - to dopiero seriale! A to koty przeganiają się, walcząc o teren, a to psy baraszkują lub próbują pokazać, który z nich ważniejszy, a to wróble urządzają zebranie na żywopłocie. A jacy śmieszni są ludzie: stale gdzieś pędzą, skupieni, poważni, tak zatroskani o swoje sprawy! Nie zauważają drobiazgów, które dostrzeże każdy maluch. Mogliby się wiele nauczyć od swoich pociech!

Za bardzo odbiegłem od tematu. Zapewne chcecie wiedzieć, co było dalej z wykazem praw kota. Sprawa wyjaśniła się następnego dnia. Lista wróciła na swoje miejsce, ale nie była to już ta sama lista. Nagłówek głosił: Lista praw i obowiązków kota domowego. Niemile zaskoczony usiadłem na biurku i czytałem dopisane przez Pana punkty:

9. Kot ma obowiązek polować na muchy, komary, chrabąszcze i inne owady, które naruszą przestrzeń powietrzną mieszkania zajmowanego przez kota.

10. Podstawowym obowiązkiem kota domowego jest niedopuszczenie do zanieczyszczania przez gołębie parapetów zewnętrznych i balkonu.

11. Kotu nie wolno budzić domowników przed godziną 6 rano. Za nieposłuszeństwo grozi kara pozbawienia śniadania w dniu dokonania wykroczenia.

12. Ostrzenie pazurków możliwe jest wyłącznie w miejscu do tego przeznaczonym. Za łamanie prawa grozi kara pozbawienia posiłków przez cały dzień.

Łapanie komarów? A jeśli siedzi na suficie, to niby jak mam go złapać? Ale wymyślił! Zdenerwowałem się, prychnąłem i zdarłem kartkę. Przeczytałem raz jeszcze wszystkie punkty i po namyśle doszedłem do wniosku, że szkoda byłoby rezygnować z tylu praw, które przecież sam sobie przyznałem. Co do obowiązków... no cóż, może jakoś podołam. Właściwie zasada jest słuszna: jeśli ktoś ma prawa, to musi mieć i obowiązki. Po tym ważnym odkryciu poszedłem do Pana, wręczyłem mu listę i mruknąłem krótko a zdecydowanie, co w kocim języku znaczyło 'zgoda'.


Do góry

Poprzedni odcinek             Następny odcinek